Reklama

100 tysięcy osób oglądało Ninję na YouTube

​Co zrobi Tyler "Ninja" Blevins po sprzedaniu serwisu Mixer przez Microsoft? - zastanawiało się wielu. Jak na razie długoterminowej odpowiedzi nie znamy, lecz wczoraj popularny streamer pojawił się w serwisie YouTube, gdzie natychmiast przyciągnął ponad 100 tysięcy zainteresowanych użytkowników.

To pokazuje medialną moc mężczyzny. Ten zapewne pręży stremerskie muskuły nie bez powodu, ponieważ - jak wynika z nieoficjalnych doniesień - nie podpisał jeszcze żadnej nowej umowy na wyłączność, więc transmitował na YouTube z własnej, nieprzymuszonej woli - bez podtekstów.

Od ostatniego streamu Ninjy minęły niemal trzy tygodnie. Pod koniec ubiegłego miesiąca gracz został zwolniony z kontraktu z Mixer i ponownie może pojawiać się tam, gdzie tylko ma ochotę. Grał w swoją najpopularniejszą produkcję - Fortnite. Towarzyszyła mu grupa innych znanych streamerów.

Reklama

Ninja zamienił Twitch na Mixer w ubiegłym roku, rzekomo za kwotę w przedziale 20-30 milionów dolarów. W czerwcu Microsoft ogłosił jednak, że zamyka Mixer, a pozostałości odda Facebookowi. Streamerzy z Mixera mogli renegocjować umowy właśnie z Facebook Gaming, ale nie musieli.

"Kocham moją społeczność i to, co zbudowaliśmy razem na Mixerze. Przede mną pewne decyzje do podjęcia i będę o was myślał podczas ich rozważania" - napisał Blevins w wiadomości opublikowanej zaraz po zaskakującym ogłoszeniu, że Microsoft zdecydował się pozbyć Mixera po latach inwestycji.

Czyżby Ninja pojawił się na YouTube, by pokazać włodarzom platformy, jakie tłumy potrafi przyciągnąć? Za kulisami trwają podobno negocjacje kontraktu na wyłączność. Szczegółów oczywiście nie znamy, lecz jest wielce prawdopodobne, że zainteresowany jest także Twitch oraz Facebook.

ESPORTER
Dowiedz się więcej na temat: Fortnite
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy