Reklama

Amerykańska armia wróciła na Twitcha. Trudny „nowy start”

Czy użytkwnicy popularnego serwisu Twitch.tv wybaczą błędy, jakie w ostatnich czasie popełniła amerykańska armia? /AFP

​Amerykańska armia ponownie zagościła na Twitchu. Pierwsza transmisja od kilkudziesięciu dni przebiegała w dość nerwowym tonie, na co wpływ miały afery związane ze wcześniejszym prowadzeniem streamów. Teraz najpewniej wszystko wróci już do normy, a transmisje będą pojawiać się regularnie.

Reklama

Kłopoty armii na Twitchu

Amerykańskie wojsko już od dłuższego czasu realizowało plany dotyczące streamingu oraz esportu. Plan tych działań był bardzo prosty. Otóż armia poprzez współczesne kanały chce dotrzeć do młodzieży, zachęcając i przekonując ją do wzięcia udziału w rekrutacji wojskowej.

Choć pomysł na zachęcenie nowych odbiorców na pewno był ciekawy, to jednak finalnie nie wyszedł on najlepiej. U.S. Army zaliczyło na Twitchu dwie poważne wpadki, mocno szargając swoją opinię.

Pierwsza z nich dotyczyła oszustwa swoich widzów. Podczas transmisji wyświetlały się bowiem reklamy, zachęcające do wejścia w specjalny link. Zainteresowani mieli trafić na stronę, gdzie mogą wygrać ciekawe nagrody rzeczowe. Odnośniki przekierowywały jednak na stronę rekrutacyjną do wojska, a o wspomnianych nagrodach nie pojawiała się już żadna wiadomość.

Reklama

Poważne okazało się także zablokowanie wielu użytkowników czatu. Podczas transmisji sporo osób nie wyrażało się pozytywnie o działaniach armii, pytając o potencjalne zbrodnie wojenne. Zadający pytania tego typu zostali nagle zbanowani.

Trudny powrót

Obie sytuacje sprawiły, że armia postanowiła zawiesić swoją działalność na Twitchu. Po jakimś czasie zablokowani użytkownicy otrzymali drugą szansę, a także zapowiedziano powrót na platformę. Pierwsza transmisja po przerwie przebiegała jednak w dość trudnej atmosferze.

Mianowicie streama prowadził Chris "Goryn" Jones, który nie miał łatwego życia. Fani od razu rzucili się z szeregiem zarzutów i pytań dotyczących nieodpowiednich działań wojskowych USA. Jones nie zamierzał się jednak poddać i przez półtora godziny odpowiadał na różne pytania fanów.

Czasami transmitujący odwoływał się do niewygodnych kwestii, lecz głównie starał się on utrzymać pozytywną atmosferę. Dopiero po 90 minutach "Goryn" zaczął streamować swoje poczynania w World of Warcraft.

Możliwe, iż ten sposób przeprowadzenia transmisji miał na celu szybkie zakończenie niewygodnych kwestii. Armia może liczyć na znaczne zredukowanie kontrowersyjnych komentarzy podczas kolejnych streamów. Do naprawy pozostaje zatem jeszcze kwestia fałszywych reklam, których najpewniej również nie ujrzy się już na Twitchu armii.

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje