Reklama

Najpopularniejszy gracz Fortnite na świecie pozywa FaZe Clan

Trybuny kibiców podczas meczu Faze Clan na turnieju Call of Duty World League Championship w Ohio /AFP

​Organizacja miała nie tylko ograniczać możliwości rozwoju Tfue, ale również zabierać do 80 procent jego dochodów.

Reklama

Doniesienie Hollywood Reporter o pozwie Tfue to najgorętszy temat w ostatnim czasie. Informacja błyskawicznie rozniosła się po internecie, zebrała mnóstwo odpowiedzi od osób zaangażowanych w branżę esportową i przez ponad sześć godzin trzymała się na szczycie kategorii "Trending" na Twitterze.

Teraz przyszedł czas, żeby zebrać wszystko, co do tej pory zostało powiedziane i zastanowić się nad tym, co ten pozew może oznaczać dla przyszłości sportu elektronicznego.

Kim jest Tfue?

Turner "Tfue" Tenney to aktualnie największy streamer na świecie i najpopularniejsza obok Ninjy postać Fortnite. Jak mówił właściciel FaZe Clan w jednej ze swoich ostatnich wypowiedzi, jeżeli grasz w battleroyale od Epic Game, chcesz być Tfue.

Reklama

Zawodnik do tej pory mógł pochwalić się nie tylko ogromnym rozgłosem na Twitchu czy 10 milionami subskrypcji na YouTube, ale również tytułem jednego z najlepszych graczy Fortnite na całym świecie.

Od samego początku profesjonalnej sceny, aż do niedzielnego turnieju, gdzie jego zmagania oglądało prawie ćwierć miliona osób, utrzymuje się na szczycie rankingów. Niedawno zagwarantował sobie miejsce w Mistrzostwach Świata Fortnite, największym wydarzeniu w historii gry z pulą 30 milionów dolarów. Ta sama osoba, której życie dosłownie wybuchło po dołączeniu do FaZe Clan, ogromnej amerykańskiej organizacji, teraz składa pozew przeciwko nim.

Czego dotyczy pozew?

Chociaż większość internetu, głównie ze względu na charakter zbudowanego przez Hollywood Reporter artykułu, skupia się na 80% zabieranych rzekomo przez organizację z dochodów streamera, problem dotyczy zupełnie czegoś innego. Jak przyznał sam FaZe Clan w swojej wypowiedzi odnoszącej się do zaistniałej afery, na ich konto trafiło zaledwie 60 tysięcy dolarów, wynikających bezpośrednio z udziału Tfue w różnego rodzaju współpracach.

Dlatego potwierdza się teoria wielu osób, które widzą w tym pozwie po prostu chęć wydostania się z organizacji przed zakończeniem trzyletniego kontraktu. Wysoki procent nie dotyczył dochodów Tfue z kanału YouTube, subskrypcji z Twitcha czy innych form jego zarobku. Jak twierdzi FaZe, klauzula umowy dotycząca wspomnianych 80% nigdy nie została wcielona w życie.

W rezultacie rozchodzi się przede wszystkim o koszt utraconych korzyści. Jeżeli wierzyć słowom organizacji, tzw. "brand deale", współprace z różnymi markami będące jedną z większych form zarobku influencerów, przez ponad rok jego działalności osiągnęły wartość zaledwie 300 tysięcy. Biorąc pod uwagę jego sukces, głównym przedmiotem pozwu jest liczba straconych ze względu na FaZe Clan okazji.

Raptem dwa miesiące temu, przy okazji premiery Apex Legends, media informowały, że EA zapłaciło Ninjy okrągły milion dolarów za przetestowanie na streamie ich nowego battleroyale’a. Jeżeli takie pieniądze jest w stanie zarobić Tyler na pojedynczej współpracy, wyłączając z tego chociażby gigantyczną współpracę z Red Bullem, 300 tysięcy Turnera w przeciągu roku wydaje się być wyjątkowo niewielką sumą.

Esport może na tym skorzystać

Abstrahując na chwilę od domniemywania winy FaZe Clanu i doszukiwania się racji po obu stronach konfliktu, bardzo dużo zyskać na tym pozwie może cała branża, jak słusznie zauważył inny profesjonalny gracz Fortnite, reprezentujący Team Liquid.

O historiach młodych talentów wykorzystywanych przez ogromne organizacje obiecujące potężne pieniądze słyszymy regularnie. Większość esportowych gwiazd to młodzi ludzie, którzy nie tylko nie rozumieją konsekwencji podpisywanych dokumentów, ale również nie mają ochoty się w to zagłębiać. Kiedy do młodego chłopaka z kilkudziesięcioma widzami na Twitchu przychodzi potężna organizacja i mówi o pensji wypłacanej za granie na komputerze, ciężko podejść do sytuacji z chłodnym umysłem.

Bardziej doświadczeni gracze regularnie powtarzają, jak ważna jest obecność agentów oraz prawników w życiach profesjonalnych zawodników, już na początku ich potencjalnej kariery. Na każdą uczciwą organizację, która dba o dobro swoich graczy, przypada pewnie kilka szukających łatwego zarobku, próbujących wykorzystać młodych chłopaków nieuczciwymi kontraktami.

Już teraz, kiedy od oficjalnej informacji nie minęła nawet doba, różne osoby wspominają o tym problemie. Pozew może skutecznie nagłośnić ten problem i sprawić, że przyszli profesjonaliści będą uważniej podchodzić do oferowanych im propozycji.

Głębokie konsekwencje prawne

Gdyby na tym miała zakończyć się kwestia całego pozwu, szybko pewnie wszyscy rozeszliby się w swoich kierunkach. Tfue przestaje być członkiem FaZe, organizacja szuka sobie nowego zawodnika. Kolejny problem dla organizacji pojawia się jednak nieco później we wspomnianym pozwie, który skutecznie omijają w swoich wypowiedziach osoby reprezentujące FaZe.

Pozew maluje również obraz okoliczności, w jakich Tfue dołączył do organizacji. Niedługo po podpisaniu kontraktu miał być intensywnie nakłaniany do zamieszkania w jednym z domów FaZe w Hollywood, gdzie zachęcano go do picia alkoholu oraz hazardu przed 21 rokiem życia.

Jakkolwiek zabawnie by to nie brzmiało, mając na uwadze większość imprez, w jakich biorą udział współcześni 20-latkowie, pod względem prawnym taka sytuacja może mieć bardzo ciężkie dla FaZe konsekwencje.

I nie jest to koniec problemów. Później przechodzimy bowiem do prawdopodobnie najważniejszej kwestii poruszonej przez ten pozew, sprawy H1ghSky’a. 13-letni reprezentant FaZe, którego wyniki w niedawnych turniejach rozniosły echem jego nazwisko po internecie, w rzeczywistości ma zaledwie 11 lat, a organizacja miała zachęcać rodziców oraz samego gracza do kłamania odnośnie swojego wieku.

W takim kontekście pod znakiem zapytania stoją również wszystkie turnieje rozgrywane wcześniej przez młodego zawodnika. Epic Games na uczestnictwo w swoich wydarzeniach pozwala bowiem wyłącznie osobom powyżej 13 roku życia. Kontrakt podpisany przez Turnera ponad rok temu ma więc w praktyce łamać prawa obowiązujące w Kalifornii.

Emocjonalna reakcja właściciela

Chociaż sam FaZe Clan oficjalnie złożył tylko krótkie oświadczenie, podsumowując ogólne zarobki z obecności Tfue w ich organizacji, właściciel posunął się kilka kroków dalej, otwierając się przed swoimi obserwującymi na Twitterze. Chociaż został już złapany na kłamstwie i kilkukrotnie powędrował zdecydowanie za daleko.

Niejednokrotnie tłumaczył również, że był bardzo oddany rozwojowi Tfue i podchodzi do całej sprawy wyjątkowo emocjonalnie.

Już kilka godzin po opublikowaniu artykułu Banks zdążył udzielić wywiadu dla Keemstara.

Opublikował także swój 20-minutowy materiał opowiadający całą historię jego przyjaźni z Turnerem.

Chociaż oba materiały nie wnoszą wiele do sprawy i są zwyczajnym powtarzaniem narracji, jaką obrał sobie w tym kontekście Banks, okraszoną kilkoma mniej przemyślanymi wypowiedziami, wszystko wydaje się sprowadzać do tego, że jak sam w pewnym momencie mówił, ten pozew nie był wycelowany bezpośrednio w jego kierunku.

Podobne zdanie w tej kwestii zdaje się mieć również Cloakzy, duo partner Tfue, który na Twitterze opublikował swoje oświadczenie w tej sprawie.

Tutaj właśnie pierwszy raz pada komentarz dotyczący niektórych członków zarządu FaZe reprezentujących nieco inne wartości, niezgodne z przekonaniami zawodników.

Jego wypowiedź sprowadza się zwyczajnie do zdjęcia ciężaru z pleców Banksa.

Pewnie i tak większość fanów FaZe nie byłaby w stanie uwierzyć, że te same osoby, które zamieniały się swoimi dziewczynami na jeden dzień jeszcze miesiąc temu, teraz kłócą się nad pozwem sądowym.

Odzew społeczności

Oprócz osób bezpośrednio związanych z tym problemem, wypowiedziało się również sporo osób będących po prostu częścią tej branży. Szybko zareagował Nadeshot, właściciel 100 Thieves, którego tweety spotkały się jednak z taką reakcją ze strony założycieli FaZe, że szybko zamieniły się w klasyczne przeprosiny.

Niektórzy zareagowali krócej, jak chociażby 72hrs, który opuścił FaZe Clan już ponad pół roku temu.

Inni znaleźli z kolei chwilę czasu, żeby docenić obecność Banksa w esporcie i publicznie wspomnieć o tym, co dla nich zrobił.

Co dalej?

Sama sprawa ciągnąć się oczywiście będzie przez długie miesiące. Wiele osób zaangażowanych w esport bardziej niż efekt końcowy, interesuje motywacja, jaka stała za złożeniem pozwu przez Tfue.

Jak zapowiedział w swoim oświadczeniu Cloakzy, powinniśmy po prostu zaczekać na wypowiedź samego Turnera, który jeszcze do całej sprawy nie dorzucił swoich paru groszy. Jedynie Keemstar wspomniał na początku swojego programu, że Tfue za pomocą pojedynczej emotikony potwierdził wiarygodność publikowanych w internecie doniesień.

Tomasz Alicki

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś na świecie

Raporty specjalne

Rekomendacje