Reklama

Reklama

​Niech PACT puści ręczny, ręczny! - felieton

„Odkopywanie” memów oraz internetowych klasyków jest ostatnio w modzie. W jednym z nich można zauważyć analogię do drużyny CS:GO PACT, która prezentuje się dużo poniżej oczekiwań.

PACT to organizacja po przejściach. Nie zawsze Marcin „padre” Kurzawski mógł pochwalić się stabilnością zespołów. Zmiana w tym aspekcie nastąpiła w styczniu 2018 roku. Krótko po szczególnie burzliwym okresie dla organizacji pojawiła się drużyna, która przyniosła względny spokój i wyniesienie nazwy PACT do czołówki w polskim świecie CS:GO.

Drużyna z Kacprem „darko” Ścierą na czele zaczęła bowiem poważnie liczyć się w polskich rozgrywkach. Na dodatek „PACT-owicze” potrafili od czasu do czasu zaskoczyć w międzynarodowych rozgrywkach. „Pick” formy pojawił się na przełomie września i października ubiegłego roku, kiedy to zespół, który wszedł oknem na Games Clash Masters, nieomalże pokonał Kinguin w walce o półfinał turnieju. Potwierdzeniem formy było zajęcie drugiego miejsca w ESL Mistrzostwach Polski. Ponadto zespół nieźle spisał się podczas Cross Border Esports 2018, osiągając ćwierćfinał. Od tego momentu dyspozycja zespołu stawała się gorsza.

Z różnych względów PACT dokonał zmian. Te napawały optymizmem – przejście Kamila „Sobola” Sobolewskiego oraz Patryka „Sidneya” Koraba zwiastowało sukcesy, o których zresztą nie bali się mówić włodarze, jasno stawiając sobie za cel zwycięstwo w MP. Ponadto w kuluarach zamiary budowy formacji były takie, ażeby ta oscylowała w granicach TOP 30 rankingu HLTV.

I jak to polski CS:GO w ostatnim czasie nas przyzwyczaił, zespół spisuje się poniżej oczekiwań. Faktem jest, iż „PACT-owicze” zgarnęli LAN-a w Finlandii. Z drugiej strony jednak turniej ten nie posiadał mocnej obsady. Ponadto drużynę aktualnie ratuje niezły wynik w mistrzostwach Polski, gdzie ich szanse na awans do finałów jest duży.

Mimo wszystko ma się wrażenie, że PACT gra... słabo. Może należy na to spojrzeć inaczej. Gra gorzej, niż pozwala potencjał. Do tematu można podejść również w ten sposób, iż mimo zmian kadrowych, które miały wznieść drużynę na jeszcze wyższy poziom, zespół pozostał na podobnym pułapie, nie mogąc przebić się przez europejskich średniaków oraz czołowe polskie formacje. Dowód na to stanowią choćby kwalifikacje do GG League, czy niedawny Lotto Puchar Zdobywców Pucharów.

Kapitan zespołu – Dawid „lunAtic” Cieślak regularnie informuje na swoich social media, jakie drużyna popełnia błędy i że będzie lepiej. Rzecz w tym, że w zasadzie jest coraz gorzej, w myśl maksymy „jeśli się nie rozwijasz, to się cofasz”. A PACT ma instrumenty, by nawet bez „Vegiego” móc zostać czołową formacją w kraju, jednocześnie odważnie bijącą do bram TOP 30 HLTV. „morelz” bowiem to nadal jeden z lepszych polskich zawodników, natomiast dołączenie  „IMD” sprawia, iż formacja pozyskała jednego z najlepszych szkoleniowców na rynku.

I nie chodzi o to, by znęcać się nad PACT, czy też inną polską drużyną. Należy jednak regularnie uwypuklać, że dzieje się źle, a ogólny spadek formy Polaków nie jest wytłumaczeniem do konkretnego przypadku. „PACT-owicze” sami są w marazmie, w jaki wpadł polski „cs”. Problem w tym, że „darko” i spółka nie dają swoim fanom zbyt wielu powodów do optymistycznego patrzenia na drużynę. Brakuje impulsu, jakim nie okazał się turniej w Finlandii. Czy niebawem się to zmieni? Ciężko powiedzieć, prognozy nie wyglądają szczególnie optymistycznie. W sumie ostatnie zdanie można aktualnie przypisać do praktycznie każdej polskiej formacji...

Reklama

Patryk Głowacki

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy