Reklama

V4 Future Sports: Virtus.pro uległo Tricked w finale

Virtus.pro uległo po zaciętym widowisku drużynie Tricked Esports 1:2 w finale V4 Future Sports Festival w Budapeszcie. Najlepiej strzelającym zawodnikiem w polskiej drużynie był Janusz „snax” Pogorzelski z liczbą sześćdziesięciu fragów na koncie. Nagroda dla najbardziej wartościowego zawodnika turnieju trafiła jednak do „BUBZKJI’EGO” z Tricked.

Gracze Virtus.pro od początku bardzo pewnie czuli się na wybranym przez siebie Mirage’u. Świetnie dysponowany był przede wszystkim Janusz "snax" Pogorzelski, który przez długi okres był najlepiej fragującym zawodnikiem po polskiej stronie. Pierwsza połowa, w której Virtusi grali po stronie atakującej zakończyła się prowadzeniem "Niedźwiedzi" 9:6.

Duńczycy z Tricked Esports zaczęli odrabiać straty dopiero w drugiej części. Jednak po stronie antyterrorystów to jednak Polacy znacznie lepiej zaczęli. Wygrali rundę pistoletową, a następnie zwyciężyli w czterech kolejnych rundach. Kryzys nastąpił przy wyniku 14:6 dla polskich zawodników. Wówczas Skandynawowie zdobyli aż sześć oczek z rzędu i przewaga Polaków stopniała do zaledwie dwóch "oczek". Virtus.pro było jednak bardzo dobrze dysponowane i zwyciężyło pierwszą mapę 16:12. Najwięcej fragów - 21 zdobył Janusz "snax" Pogorzelski. Tricked Esports miało okazję do rewanżu na wybranym przez siebie Nuke’u.

Reklama

Duńscy gracze podnieśli się na lokacji wybranej przez siebie. Już pierwsze rundy pokazywały znacznie lepszą dyspozycję niż na poprzedniej mapie. Zawodnicy Tricked wygrywali od samego początku drugiego starcia. Po pierwszych pięciu rundach na tablicy wyników widniał wynik aż 5:0. Później role się jednak odwróciły i Polacy wygrali po stronie antyterrorystów 8:7 na półmetku mapy.

Po zamianie stron był jednak koncert jednego aktora - reprezentującego Danię. Perfekcyjna druga połowa, w której Duńczycy stracili zaledwie dwie rundy zakończyła się wynikiem 9:2, a cała mapa 16:10. Tym sposobem kibice obu drużyn musieli poczekać na rozstrzygnięcie spotkania na koniec trzeciej mapy, jaką był Train.

Niestety Polacy na Trainie zagrali dobrze jedynie w pierwszych trzech rundach. Reprezentanci naszego kraju wygrali trzy odsłony otwierające ten pojedynek, ale niestety w dalszych fragmentach spotkania, to Tricked wiodło prym. Aż dwanaście rund wygranych z rzędu pozwoliło graczom z Danii prowadzić na półmetku ostatniej lokacji aż 12:3. Szanse Polaków można było upatrywać w tym, że drugą połowę grali po stronie broniącej.

Jednak zamiana stron konfliktu nie przyniosła wielkich rezultatów. Runda pistoletowa i następująca po niej należały do "HUNDENA" i jego kolegów, dzięki czemu prowadzili w rywalizacji już 14:3. Wiele wskazywało na to, że Tricked nic już nie powstrzyma od triumfu w stolicy Węgier. Virtus.pro odrabiało straty. Wygrało aż osiem stron po stronie broniącej stref atakowania. To jednak nie wystarczyło, by odnieść triumf nad Dunajem. Tricked zdobyło dwie potrzebne rundy i ostatecznie zwyciężyli 16:11.

ESPORTER
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy