Reklama

Reklama

12-latek zmarł po sesji w... PUBG

​Gry wideo poza rozwijaniem niektórych zdolności, takich jak skupienie, koncentracja, pamięć mięśniowa czy refleks, niosą za sobą zagrożenia. Nie mamy tutaj na myśli chorób kręgosłupa czy wad wzroku. Długotrwała gra bez odpoczynku może także skutkować... wycieńczeniem organizmu, a nawet skończyć się zawałem serca.

Umiar przede wszystkim

Nie trzeba być specjalistą z zakresu medycyny, by wiedzieć, że wszystko powinno mieć swoje granice i umiar. Wszelkie nadużycia mają skutki uboczne, mniejsze lub większe, ale nie da się uniknąć. Szczególnie dotyczy to dzieci, które bardzo dynamicznie rozwijają swoje pasje. Gdy zainteresowanie zaczyna przeradzać się w niezdrowy nałóg, opiekunom powinna zapalić się czerwona lampka ostrzegawcza.

W XXI wieku dzieci najbardziej interesują się elektroniką. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nowością, która wciągała bez reszty była kolorowa telewizja, teraz coraz częściej problemem dla młodych osób jest nierozsądne korzystanie z komputera czy telefonu komórkowego.

Reklama

Młodzież używa tych urządzeń głównie do gier wideo. Często zdarza się, że przebywanie w wirtualnym świecie jest dla nich swego rodzaju ucieczką od codziennych problemów, lekarstwem, które mogą zdobyć bez recepty. Najgorsze, że nie zdają sobie sprawy ze skutków ubocznych, jakie może za sobą nieść terapia tego rodzaju "medykamentami".

Długotrwałe granie spowodowało zawał

O tym, że uzależnienie od gier powoduje rozmaite skutki uboczne przekonało się wiele osób. Do tych najpopularniejszych należą schorzenia postawy, wzroku, a nawet zaburzenia psychiczne. Co jakiś czas przypominają o tym dedykowane kampanie społeczne. Poświęcanie zbyt wielu godzin na granie może choćby wywołać bezsenność.

Jednak wszystkie wspomniane choroby można próbować leczyć, jeśli tylko zostaną wykryte w odpowiednim czasie. Niestety, nie wszyscy są w stanie zdążyć zdać sobie sprawę z powagi sytuacji i uzależnienie kończy się tragedią. Jedna z takich sytuacji wydarzyła się właśnie w Egipcie.

Nastolatek z "kraju Faraonów" grał przez wiele godzin w mobilną wersję popularnego tytułu sieciowego z gatunku battle royale - PlayerUnknown's Battlegrounds. Jego młody organizm nie poradził sobie z dużą dawką emocji i adrenaliny dostarczanych nieustannie przez  większą część dnia.

12-latek niespodziewanie dostał ataku serca. Został przewieziony natychmiastowo do szpitala w Port Said. Niestety, pomoc, mimo wszystko, dotarła za późno - lekarze stwierdzili zgon. Chłopiec zmarł w trakcie transportu do placówki medycznej. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Wykryto, że nastąpił związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy graniem, a niedokrwieniem mięśnia sercowego.

ESPORTER
Dowiedz się więcej na temat: PUBG

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy