Reklama

Reklama

European League: Wielkie emocje w ostatniej kolejce!

​Przed ostatnią serią spotkań jedynie drużyna BDS Esport miała pewny awans do fazy play-off rozgrywek European League w Rainbow Six: Siege. Pozostałe formacje pozostawały w grze i musiały swoją dobrą postawą na serwerze udowodnić, że zasługują na awans. Zapraszamy na relację z dziewiątej serii spotkań.

Virtus.pro - BDS Esport

Starcie lidera z wiceliderem tabeli European League było pierwszym spotkaniem dziewiątej kolejki i jednocześnie jednym z hitowych. BDS - faworyci spotkania nie mieli łatwej przeprawy. Virtus.pro od początku postawiło bardzo trudne warunki na mapie Coastline.

Potyczka dwóch czołowych formacji stała na wysokim poziomie. Po pierwszej połowie na grafice wyświetlał się wynik 3:3. BDS przyspieszyło po zmianie stron. Bezsprzecznie najlepsza drużyna fazy zasadniczej ewidentnie zmobilizowała się w drugiej części. Cztery kolejne zdobyte punkty pozwoliły na odniesienie kolejnego w tych rozgrywkach zwycięstwa. Ostateczny wynik tej konfrontacji to 7:5 dla Francuzów.

Reklama

Rogue - Natus Vincere

Jak pisaliśmy przy okazji poprzednich relacji, mecze z udziałem Rogue nie dostarczają wielu emocji fanom Rainbow Six: Siege. Drużyna ta przegrała każde z ośmiu poprzednich spotkań. Jakakolwiek zdobycz punktowa przeciwko Na’Vi zakrawała o cud, mimo że przedstawiciele ukraińskiej organizacji również nie spisują się najlepiej.

Dysproporcja pomiędzy tymi drużynami była jednak bardzo widoczna podczas rozgrywki na Oregon. Inicjatywa od początku była po stronie "Naviczan". Wynik 7:3 na koniec był adekwatny do różnicy w poziomie.

Team Empire - Team Secret

Starcie trzeciej i czwartej drużyny po ośmiu meczach zapowiadało się aż nadto interesująco. Obie te drużyny nie miały zapewnionego awansu do kolejnej rundy. Zwycięstwo jednej z tych formacji zapewniało spokojną głowę.

Mecz na Kafe Dostoyevsky lepiej rozpoczęli niżej sklasyfikowani zawodnicy Empire. To oni na półmetku prowadzili 4:2. Po zmianie stron Rosjanie kontynuowali swoją bardzo dobrą grę. Pozwoliło to na odniesienie zwycięstwa 7:4 i tym samym awans do kolejnej rundy. Team Secret tym samym dość niespodziewanie pożegnał się z rozgrywkami.

Tempra Esport - G2 Esports

Porażki Virtus.pro oraz Team Secret chciała wykorzystać drużyna Tempry. Pomimo zajmowanej aż szóstej lokaty, była ona w grze o awans. By tak się stało, musiała pokonać G2 na mapie Oregon.

Zmotywowanie Tempry było widoczne od samego początku. Demolka, tak można nazwać pierwszą połowę w ich wykonaniu. Wynik 5:1 po sześciu rundach nie pozostawiał złudzeń. W drugiej połowie Tempra spokojnie dowiozła przewagę do końca. Rezultat 7:3 dał im sensacyjny awans.

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL