Reklama

Reklama

Hardkorowi gracze nie przerywają gry nawet podczas powodzi

​W sieci znaleźć można właśnie materiały, na których widać, jak zaangażowani filipińscy gracze kontynuują zabawę w kafejce internetowej, chociaż... siedzą prawie po pas w wodzie!

Tę przedziwną sytuację nagrał Sio Samson, właściciel kafejki internetowej w mieście Cainta, który przy okazji poinformował, że zdeterminowani gracze - pochłonięci rozgrywką sieciową - nie chcieli opuścić swoich krzeseł, chociaż zdawali sobie sprawę z dużego ryzyka, choćby porażenia prądem.

Ten próbował przenieść chłopaków, obawiając się o ich zdrowie, bo zagrażał im zarówno tajfun, który wywołał podtopienie, jak i wspomniane porażenie prądem ze strony sprzętu zanurzonego w wodzie.

Po wielu próbach i namowach udało się: "Nie wiedzieliśmy, że woda podniesie się do tego poziomu tego dnia, więc kiedy ich zobaczyłem, natychmiast zacząłem działać i powiedziałem im, że muszę przenieść sprzęt na wyższe miejsce. Po tym wideo, przestali grać i wyszli, nikt z nas nie ucierpiał" - tłumaczy właściciel.

Reklama

Na szczęście wszystkie przewody od elektryczności w tym miejscu były nad poziomem wody i były wpięte do gniazdek również znajdujących się odpowiednio wysoko, co jest charakterystyczne dla krajów często nawiedzanych przez powodzie. 

Co warto podkreślić, nie było to zwykłe podtopienie, ale skutek aktywności tajfunu In-fa, lokalnie nazywanego Fabian, który sieje zniszczenie w różnych częściach Filipin - domy zostały zalane, tysiące osób ewakuowano, a plony zdewastowane.

Jak wynika z informacji podawanych w mediach, mówimy o wiatrach wiejących z prędkością 155 km/h, a momentami osiągających nawet 190 km/h, powodujących wysokie fale oraz ulewnych deszczach, które prowadzą do podtopień.

Mówiąc krótko, dobrze rozumiemy miłość do gier wideo, ale bezpieczeństwo przede wszystkim i pozostaje tylko cieszyć się, że cała sytuacja zakończyła się dla chłopców szczęśliwie.


Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy