Reklama

IEM 2021: Podsumowanie - 3. Dzień

W czwartek do gry na Intel Extreme Masters Katowice 2021 weszły największe ekipy CS:GO. Swoje pierwsze mecze rozegrały między innymi Astralis oraz FaZe Clan.

G2 Esports - Team Spirit

Reklama

Rosjanie z Teamu Spirit byli typowani do roli "czarnego konia" turnieju. Według ekspertów mogli być formacją, która niekoniecznie jest stawiana w gronie faworytów, lecz ma potencjał do tego, by osiągnąć dobry wynik w katowickich rozgrywkach. Już na pierwszej mapie - Train udowodnili, że nie zamierzają bać się bardziej utytułowanych graczy G2.

Wygrali pierwszą połowę 8:7 grając po stronie terrorystów. Rosjanie udowodnili, że są bardzo uniwersalni na tej mapie i strona nie robi wielkiej różnicy. Po jej zmianie znów zdobyli osiem "oczek" (16:14) i tym samym wyszli na prowadzenie w meczu 1:0.

G2 na Mirage bardzo szybko otrząsnęło się z porażki i zaczęło natychmiast odrabiać straty. Śmiało można stwierdzić, że zdominowali rywala na drugiej mapie. Ich zwycięstwo 16:8 nie pozostawiało żadnych wątpliwości. O końcowym triumfie miała zadecydować trzecia lokacja - Inferno.

Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Spirit jednak było bezdyskusyjnie lepszą stroną tej konfrontacji. Rosyjscy gracze wygrali pierwszą połowę na Inferno 10:5 i mieli bardzo bezpieczną drogę do tego, by odnieść swoje pierwsze zwycięstwo na IEM Katowice 2021. Po bardzo wyrównanej drugiej części ta szuka się udała. Ostateczny wynik mapy to 16:10 i zwycięstwo 2:1 w mapach dla Team Spirit.

Evil Geniuses  - Gambit Esports

Amerykańsko-rosyjskie starcie zapowiadało się bardzo interesująco. Faworytami byli gracze zza Oceanu, lecz Gambit niejednokrotnie udowadniał, że prezentuje bardzo wysoki poziom esportowy. Wyrównany poziom widoczny był na Overpassie.

Gambit prowadziło na półmetku 8:7. Amerykanie nie dali jednak za wygraną. Odrobili wszystkie straty z nawiązką. Bardzo emocjonująca mapa zakończyła się triumfem graczy Evil Geniuses 16:13. Inferno miało już nieco inny przebieg.

Na drugiej mapie Evil Geniuses zdecydowanie bardziej dominowało nad rywalem ze wschodu. Po pierwszych piętnastu rundach prowadzili aż 11:4 i tylko kataklizm mógł spowodować brak wygranej. Tego jednak nie było. EG bezpiecznie dowiozło zwycięstwo 16:10 i wygrało całe spotkanie 2:0.

Heroic - BIG

Gracze Heroic z wielkim przytupem rozpoczęli rywalizację na Inferno. Pierwszą połowę zakończyli efektownym zwycięstwem 12:3. Duńczycy w każdym elemencie Counter-Strike’owego rzemiosła byli lepsi od rywali z Niemiec.

W drugiej połowie to się jednak zmieniło. Widać było, że BIG zdecydowanie lepiej radzi sobie po stronie antyterrorystów. Zdobyli aż dziewięć punktów i byli bliscy odrobienia wszystkich poniesionych strat. To się jednak ostatecznie nie udało i mapa zakończyła się triumfem Heroic 16:12.

BIG znacznie lepiej zaprezentowało się na mapie Nuke. Pierwszą połowę po stronie antyterrorystów wygrali 8:7. Nie była to wprawdzie wielka zaliczka przed zmianą stron, lecz impulsuj, który mógł dawać nadzieję naszym zachodnim sąsiadom.

Mecz trzymał w napięciu do ostatnich rund. Żadna z drużyn nie odbiegała poziomem. Lepsi ostatecznie okazali się zawodnicy Heroic, którzy wyszarpali zwycięstwo 16:14 i w całym spotkaniu 2:0.

Astralis - mousesports

Duńskie Astralis - czyli wiceliderzy rankingu HLTV.org jest jednym z wielkich faworytów Intel Extreme Masters w Katowicach. Skandynawowie od samego początku zaakcentowali swój wyższy poziom nad mousesports.

Nie było wątpliwości, że to oni są znacznie lepszą drużyną na Nuke. 13:2 po pierwszej połowie idealnie ukazywało obraz tego spotkania. W drugiej połowie tylko dopełnili dzieła zniszczenia - mapa zakończyła się rezultatem 16:8.

Drugie starcie tych drużyn przypominało już rywalizację bardziej równorzędnych poziomem formacji. Dobrze przygotowane "Myszy" na Inferno zdołały zdobyć osiem "oczek" w pierwszej części po stronie  broniącej. Znacznie było gorzej w drugiej połowie. Wówczas stracili kontrolę nad spotkaniem i ostatecznie musieli uznać wyższość rywala - Astralis zwyciężyło 16:12.

FaZe Clan - Team Liquid

Pierwsza mapa - wybrana przez Team Liquid Mirage przebiegała w bardzo emocjonujący sposób. Obie drużyny prezentowały bardzo wysoki poziom. Świadczył o tym wynik - 8:7 dla Liquid po jej połowie. Amerykanie "kolejny bieg" włączyli dopiero po zmianie stron. Wtedy zaznaczyli wyraźniejszą przewagę. Dało to świetny rezultat. Końcowy wynik 16:11 i prowadzenie w meczu 1:0.

Mogło się wydawać, że FaZe na Nuke’u będzie mogło skuteczniej walczyć z rywalem na własnej mapie. Jednak jak się okazało - takie oczekiwania były mocno na wyrost. Liquid swoją siłę dopiero wówczas zademonstrowało w pełnej krasie. Efektem tego rozbili rywali aż 16:6. Bohaterem spotkania był Gabriel "FalleN" Toledo - zdobywca 50 fragów.

Team Vitality - OG

Faworytem meczu był Team Vitality. Francuzi od pierwszych rund starali się, by te analizy były jak najbardziej trafne. Inicjatywa na Trainie leżała po ich stronie. Efektem tego wygrali pierwszą połowę 9:6. Druga część mapy również była udana dla graczy znad Sekwany. Zdobyli siedem kolejnych "oczek", tracąc jedynie pięć i ostatecznie mogli cieszyć się z triumfu 16:11.

Zdecydowanie ciekawiej było na Nuke. W pierwszej połowie Team Vitality nie radził sobie gładko z rywalem. Francuzi zdobyli osiem punktów przy siedmiu rywalach. Tym samym przy zmianie stron mieli jedną rundę przewagi. Bardzo szybko ją roztrwonili i wiele wskazywało na to, że OG nie jest bez szans.

Potyczka była bardzo nierówna. Następnie sześć kolejnych rund trafiło do Vitality, a potem pięć do OG. Tym samym na tablicy wyników pojawił się remis 14:14. OG było bardzo bliskie wygranej mapy, lecz do dogrywki doprowadzili Francuzi. Dodatkowe rundy dostarczyły wielu emocji. Lepsza w nich była formacja Vitality, która zwyciężyła 19:17 i całe spotkanie 2:0.

Dowiedz się więcej na temat: IEM 2021

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś na świecie

Raporty specjalne

Rekomendacje