Reklama

Reklama

League of Legends - 3 mecze, które warto obejrzeć w ten weekend

Kolejny weekend, kolejna okazja do obejrzenia rywalizacji na zachodniej scenie League of Legends. Sezony regulaminowe LEC i LCS powoli dobiegają końca, co oznacza, że z tygodnia na tydzień stawka rośnie.

MAD Lions - Fnatic (Piątek, 29 lipca 22:00)

Jako naczelny fan Nisqy’ego postanowiłem w dzisiejszym zestawieniu jasno dać do zrozumienia, kto jest moim zdaniem najlepszą drużyną w LEC. Piątkowe spotkanie pomiędzy MAD Lions a Fnatic to zdecydowanie jedno z ciekawszych starć na zachodniej scenie League of Legends w tym tygodniu.

Po porażce Rogue z G2 Esports MAD Lions uchodzi aktualnie za najlepszą drużynę w LEC. W ich serii czterech zwycięstw i imponującym bilansie 8-3 jest jednak haczyk. Ostatnie cztery spotkania zagrali z BDS, Astralis, Vitality oraz SK. Mimo kilku znanych nazwisk w tych drużynach, nie są to najtrudniejsi rywale i nie okazali się zbyt dużym wyzwaniem. MAD Lions należą się gratulacje za pewną, pozbawioną kategoryczny błędów grę, ale warto mieć na uwadze fakt, że czekają ich dużo silniejsi rywale.

Reklama

Patrząc na tabelę LEC, można szybko dojść do wniosku, że Fnatic do tych mocniejszych drużyn nie należy. Kiedy spojrzymy jednak na ich skład, trudno wyobrazić sobie, że znajdują się aktualnie na szóstym miejscu z negatywnym bilansem. Excel zaskoczyło w tym splicie świetną formą, Misfits ostatnio dokonało niemałego comebacku i Fnatic zaczęło spadać coraz niżej. Od trzeciego tygodnia z 5-2 zrobiło się 5-6, a drużyna Hylissanga wylądowała poza gwarantującym awans do playoffów TOP6.

Pozornie starcie pomiędzy tymi dwiema drużynami może nie wydawać się zbyt ekscytujące, ale chodzi tu przede wszystkim o styl. MAD Lions powoli rozpoczyna końcówkę sezonu, gdzie przyjdzie im zmierzyć się z silnymi drużynami. Muszą roznieść Fnatic i pokazać, że na Summoner’s Rifcie dzieli ich różnica klasy. Fnatic z kolei marzy zapewne o zwycięstwie, ale nawet wyrównane spotkanie byłoby do przyjęcia. Drużyna Yamato, w przeciwieństwie do MAD Lions, ma przed sobą znacznie prostszy kalendarz i postawienie się liderowi sugerowałoby, że bez większych problemów poradzą sobie z Misfits, Vitality czy Astralis.

MAD Lions - Excel (Sobota, 30 lipca 19:00)

Uważam, że LEC miało w tym tygodniu bardzo twardy orzech do zgryzienia, ale wciąż nie jestem w stanie się z nimi zgodzić. Wybrane na mecz tygodnie starcie G2 Esports z Vitality byłoby potencjalnie świetnym widowiskiem za czasów istnienia Pro View. Trwa jednak zupełnie nowa era LEC, w której Excel jest na podium, MAD Lions walczy o tytuł regulaminowego sezonu, a Fnatic próbuje awansować do playoffów.

Szóstym tygodniem MAD Lions zasiada do trzydaniowej kolacji, której przystawką jest Fnatic. Będzie to doskonała rozgrzewka przed poważniejszymi rywalami i szansa, żeby udowodnić, że są gotowi na pozostałe atrakcje. Najlepszym daniem głównym byłby rewanż przeciwko Rogue, ale ten mecz nastąpi odbędzie się dopiero w następnej kolejce. Rogue zostaje więc deserem, a daniem głównym Excel.

MAD Lions trafia na Excel w bardzo ciekawym momencie. Po świetnej pierwszej połowie sezonu Excel trzymało się szczytu tabeli i mogło nawet znajdować się teraz na miejscu lidera, gdyby nie czwarta kolejka. Ku zaskoczeniu wielu widzów przegrali wtedy z Astralis i SK, spadając niżej w tabeli i rozpoczynając odrabianie strat.

Excel zostawiło jednak za sobą potknięcia czwartego tygodnia i tydzień później zagrali dwa pewne mecze przeciwko Misfits i Fnatic. Długa seria zwycięstw Misfits dobiegła końca, a Excel nabrało tym samym więcej pewności siebie. W sobotę będą mieli okazję przypieczętować powrót do formy z początku wiosennego sezonu i strącić MAD Lions z fotela lidera.

Evil Geniuses - FlyQuest (Niedziela, 31 lipca 22:30)

Jeżeli dłużej nie oglądaliście LCS-ów, umieszczenie FlyQuest w jednym z najlepszych meczów tego weekendu wydaje się pewnie absurdalne. Organizacja kojarzona do tej pory głównie z sadzenia drzew po raz kolejny zaskakuje i z bilansem 7-4 zajmuje teraz trzecie miejsce w tabeli LCS, tuż obok Team Liquid.

FlyQuest trzeba oddać, że bardzo skutecznie wykorzystują na razie słabości innych organizacji. TSM od początku tego sezonu radzi sobie bardzo słabo, a ostatnie zmiany w składzie sugerują, że będą zawzięcie walczyć o miejsce w playoffach. Cloud9 mimo udanego piątego tygodnia potrzebowało chwilę na złożenie pełnego składu i odnalezienie swojego stylu gry. Nawet Team Liquid nie radzi sobie najlepiej, biorąc pod uwagę pieniądze wydane na ten skład.

Tymczasem FlyQuest wygląda na zgraną i świadomą swoich mocnych stron drużynę. Sprawnie poradzili sobie z drużynami z drugie połowy tabeli, z wyjątkiem TSM-u, nadrobili straty, zaskakując 100 Thieves i teraz zmierzą się z Evil Geniuses, które zakończyło poprzednią kolejkę porażką przeciwko drużynie Ssumdaya. EG pozostaje oczywiście najlepszą drużyną w LCS, ale FlyQuest jasno dało do zrozumienia, że potrafi zaskoczyć nawet największych faworytów i nie powinniśmy ich lekceważyć. 

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy