Reklama

Reklama

Lewandowski nie zagra na swoim nowym stadionie? Duże obawy wobec FIFY

Robert Lewandowski oficjalnie został zaprezentowany na legendarnym Spotify Camp Nou w Barcelonie. Na powitanie nowego piłkarza "Dumy Katalonii" przybyło ponad 40 tysięcy fanów barcelońskiego klubu. Niestety wszystko wskazuje jednak na to, że Polak nie będzie mógł zagrać w najnowszej FIFIE na oryginalnym stadionie Barcelony. Wynika to z umowy na wyłączność, którą klub podpisał ze studiem KONAMI.

Transfer "Lewego" wywołał entuzjazm w Katalonii

Robert Lewandowski podczas swojej piłkarskiej kariery kilkukrotnie gościł na legendarnym Camp Nou w stolicy Katalonii. Zawsze jednak przyjeżdżał na ten obiekt w barwach drużyny przyjezdnej. Ostatni raz tak się zdarzyło w ubiegłym sezonie UEFA Ligi Mistrzów. Wówczas "Lewy" zdobył dwa gole przeciwko swojej aktualnej drużynie, a Bayern wygrał to spotkanie aż 3:0 i przyczynił się do braku awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

Teraz wszystko się zmieni o 180 stopni. Kapitan reprezentacji Polski został piłkarzem Barcelony i to właśnie teraz Spotify Camp Nou - bo od tego roku właśnie tak nazywa stadion "Blaugrany" - będzie miejscem rozgrywania domowych spotkań. Jest to jedna z najważniejszych "świątyń" na światowej mapie piłki nożnej. Jest tylko kilka stadionów na świecie, które cieszą się podobną renomą, jak katalońskie Camp Nou.

Reklama

W piątek doszło do oficjalnej prezentacji właśnie na tymże obiekcie przed kilkudziesięciotysięczną publicznością. Lewandowski zachwycił kibiców świetną techniką, luzem oraz znajomością podstawowych zdań w języku katalońskim, co w tej części Hiszpanii jest bardzo dużą zaletą i kibice przykładają dużą wagę do tego typu szczegółów.

"Lewy" prawdopodobnie zadebiutuje na swoim nowym stadionie już w niedzielę, gdzie jego FC Barcelona rozegra towarzyski mecz o Puchar Gampera. Rywalem będzie Pumas UNAM - siedmiokrotny mistrz ligi meksykańskiej. Zapewne nasz rodak będzie chciał się przywitać z katalońską publicznością w najlepszy możliwy sposób - zdobyczą bramkową.

Z tym do tej pory był lekki problem podczas obozu przygotowawczego w Stanach Zjednoczonych. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że Lewandowski w końcu zacznie strzelać kluczowe gole dla "Dumy Katalonii". Jednak nie wiadomo czy gracze, którzy zdecydują się na kupno FIFY 23 będą mogli zagrać Barceloną na oryginalnie odwzorowanym Spotify Camp Nou. Są co do tego spore obawy.

Lewandowski znów bez domowego stadionu w FIF-ie?

Można powiedzieć, że polski napastnik jest przyzwyczajony do tego, że w grze od "Elektroników" nie występuje na swoim stadionie. W 2017 roku KONAMI wykupiło wyłączne prawa do stadionu FC Barcelony w swojej grze - wówczas była to jeszcze marka Pro Evolution Soccer, dziś jest to eFootball. Podobnie jak to było w przypadku Allianz Stadium w Turynie i Allianz Areny w Monachium.

Spotify Camp Nou prawdopodobnie znów nie zagości w najnowszej FIFIE. W 2019 roku japońskie studio przedłużyło umowę z katalońskim klubem o kolejne cztery lata, więc wynika z tego, że wygaśnie ona dopiero w przyszłym roku.

Tych stadionów również od kilku lat nie widzimy w grze od EA. Zatem w ostatnich latach wirtualny Lewandowski musiał strzelać gole na "fejkowym" stadionie swojego Bayernu Monachium. Wpływało to w sporym stopniu na odbiór chociażby Bayernu Monachium, który nie mógł rozgrywać swoich domowych meczów w FIFIE na stadionie, który wygląda dokładnie, jak ten w Monachium. Teraz prawdopodobnie to nie ulegnie większej zmianie, jeśli mowa o FC Barcelonie czy Bayernie Monachium.

W poprzednich FIFACH Camp Nou imitowane było przez fikcyjny El Libertador. Stadion owalny, nieco przypominające prawdziwy obiekt Barcelony, lecz jednak mocno odbiegający od tego, jak naprawdę wygląda jeden z najbardziej legendarnych stadionów na świecie. Dlatego też granie FC Barceloną, Bayernem Monachium czy Juventusem miało mocno ograniczony klimat z uwagi na brak prawdziwego stadionu domowego.

Teoretycznie istnieje możliwość, że oba studia się porozumieją w tej kwestii, choć trudno na to liczyć. Do tej pory KONAMI raczej wbijało szpilki w poczynania Kanadyjczyków, podbierając na wyłączność kolejne chociażby włoskie kluby. Dlatego też trudno zakładać jakąś współpracę pomiędzy tymi dwoma gigantami.

Wielu polskich kibiców to jednak nie powinno powstrzymać przed tym, by zagrać wielokrotnymi zdobywcami mistrzostwa Hiszpanii z kapitanem reprezentacji Polski w składzie.

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy