Reklama

Reklama

lunAtic: Chcemy awansować do ESL Pro League

Przed zbliżającym się Games Clash Masters w Gdyni udało nam się porozmawiać z zawodnikiem PACT-u – Dawidem „lunAticiem” Cieślakiem. W rozmowie gracz zdradził m.in. szczegóły niedawnej zmiany w składzie oraz podał aspiracje drużyny w nadchodzących rozgrywkach.

Patryk Głowacki: Na początku chciałbym zapytać, czy zgodzisz się z teorią, że w ostatnim czasie PACT nie osiągał takich wyników, jakie był w stanie?

Dawid „lunAtic” Cieślak: Po części zgadzam się z tą teorią, ale nie było też aż tak źle, jak mogłoby być. Dostaliśmy się przede wszystkim na Games Clash Masters, co było naszym celem. Inne ligi dopiero się zaczynają lub w nich wracamy jak choćby w Kalashnikov CUP. W CEVO Gfinity wygrywamy natomiast mecze w drabince wygranych, także ogólnie idziemy do przodu, lecz na pewno mogło być lepiej.

Czym w takim razie spowodowane jest „falowanie” waszej formy?

Ma to związek z ciągłym wprowadzaniem Tomasza „ToMa223” Richtera w nasze szeregi i system gry. Tak naprawdę z powodu wyjazdów nie mieliśmy jeszcze okazji z nim trenować. Wyjątek stanowił bootcamp przed Cross Border Esport. Dopiero jednak po Gdyni zaczniemy pracować nad szczegółami, które zawodziły.

Wspomniałeś o konsekwencjach zmiany w zespole, to na chwilę się tutaj zatrzymajmy. Otóż jako PACT długo utrzymywaliście się w jednym składzie, lecz w końcu i wy zmieniliście zawodnika. Czym spowodowana była ta roszada?

Generalnie drużyny, w jakich grałem, cechowały się tym, że trzymaliśmy się jednym składem, gdyż zawsze wierzymy, iż możemy razem wszystko naprawić lub znaleźć system, który by działał. Stwierdziliśmy jednak, że mieliśmy najlepszy moment na zmianę. Powodem roszady jest teoria, iż z „koyotem” potrzebowalibyśmy więcej czasu, aby osiągnąć pożądany poziom. Potrzebowaliśmy  również świeżości i osoby doświadczonej, dlatego padło na „ToMa223”, ponieważ z nim będziemy w stanie szybciej zrobić progres.

A gdybyś mógł powiedzieć, dlaczego to Konrad „koyot” Hadała pożegnał się z PACT-em?

Konrad to gracz będący w stanie znaleźć miejsce w każdej drużynie. Jednakże my potrzebowaliśmy osoby bardziej kompletnej i takiej, która lepiej wpasowałaby się w jego pozycję.

Wspomniałeś, że nie mieliście jeszcze okazji trenować z Tomkiem. Czy mimo tego nowy zawodnik wniósł już świeżość do drużyny?

Tak, na pewno. Oprócz tego znacznie poprawiła się atmosfera w zespole, choć jest to też wynikiem wyjazdów oraz bootcampu, gdzie się mocno zintegrowaliśmy. Myślę, że teraz będziemy iść do przodu.

„ToM223” wciąż pozostaje na testach w drużynie. Z twoich słów można wnioskować jednak, że to niebawem otrzyma on pełnoprawny kontrakt z organizacją?

Na pewno będziemy przedłużać z nim kontrakt, gdyż współpracuje się nam bardzo dobrze.

Zmieniając trochę temat, niedawno mieliście okazję wystąpić na Cross Border Esport. Było to ciekawe przeżycie?

Było to fajne przeżycie, natomiast nie nazwałbym tego świeżym doświadczeniem oprócz samej podróży i Danii. Mimo innego kraju to te rozgrywki przypominały mi LAN-a, na którym byliśmy chwilę później, czyli Let's Play Częstochowa. Mianowicie turnieje miały podobny system. Tak naprawdę nie poczułem czegoś nowego, oprócz tego, że to inny kraj.

Czysto sportowo osiągnęliście na CBE ćwierćfinał – apetyty były na więcej?

Oczywiście, naszym celem minimum było wyjście z grupy, lecz każdy myślał, że uda nam się awansować do finału. Ostatecznie przegraliśmy na Tricked Esports, które wygrało później cały turniej. Apetyty były na więcej, nie udało się. Były małe problemy techniczne, gdyż granie w hali nie jest zbyt komfortowe, co też miało wpływ na wynik. Byliśmy również strasznie zmęczeni, ponieważ przez kilka godzin przebywaliśmy w obiekcie. Pod koniec było ciężko coś wykrzesać z siebie.

Wspomniałeś o rozpoczęciu przez was kolejnych rozgrywek. Jednymi z głównych zmagań wydaje się ESEA Premier. Jakie macie aspiracje w tej lidze?

Oczywiście celem jest dla nas awans do ESL Pro League, dlatego też wzięliśmy „ToMa” do składu, gdyż czas na awans do EPL-a ucieka. Następny sezon ESEA Premier znów będzie pewnie bez możliwości awansu i dopiero jeszcze kolejna edycja ponownie otworzy tę możliwość. Chcieliśmy zatem, żeby teraz spróbować wejść na swój najwyższy poziom i spróbować dostać się do Pro League. Planem minimum na rozgrywki jest awans do play-offów, ale postaramy się awansować, choć będzie to bardzo ciężkie.

Będzie to dla was drugi sezon na zapleczu ESL Pro League, ostatnio płaciliście „frycowe”. Teraz jesteście pewniejsi w tych zmaganiach, czy zmiana w składzie sprawiła, że czujecie się, jakbyście grali w nich po raz pierwszy?

Tym razem dużo bardziej się zaaklimatyzowaliśmy. Dzięki tej lidze dostaliśmy dostęp do grup treningowych, gdzie możemy trenować na te drużyny regularnie, więc przyzwyczailiśmy się do walki z nimi. Mam nadzieję, że to poskutkuje, gdyż każdy mecz w pierwszym sezonie był nerwowy, przez co przegrywaliśmy niektóre spotkania. Brakowało spokoju z powodu gry na takie zespoły pierwszy raz. Teraz jednak podchodzimy do meczów na spokojnie, co też dzieje się dzięki Tomkowi.

Oprócz tego macie przed sobą trudny baraż w ESL Mistrzostwach Polski. Jaki jest wasz cel w tym turnieju?

Celem jest awansować do turnieju głównego. Następnie pokonać jednego z półfinalistów. Obecnie czujemy się wiele mocniejsi, niż w poprzednim sezonie, więc mam nadzieję, że powalczymy nawet o pierwsze miejsce.

Games Clash Masters – dla Ciebie to chyba największy turniej w karierze. Budzi to w Tobie jakąś presję?

Nie ma żadnej presji. Czujemy się czarnym koniem na tym turnieju. Z tego względu drużyny mogą na lekceważyć, co może wyjść nam na duży plus, gdyż może nie będą nas analizować, jak innych drużyn w turnieju. Mam nadzieję, że z pomocą spokoju, który ostatnio dopracowaliśmy w naszej grze, będziemy w stanie wyjść z grupy.

Już na koniec – w jakim celu PACT przyjechał do Gdyni?

Tak naprawdę by pokazać się z możliwie najlepszej strony.

Reklama

Patryk Głowacki

ESPORTER
Dowiedz się więcej na temat: lunatic | PACT | games clash masters | esea premier season 29 europe

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy