Reklama

Reklama

North przestało istnieć

Pandemia koronawirusa dość mocno uderzyła w esport, choć mogłoby się wydawać, iż ta branża lepiej niż inne przetrwa problemy. Boleśnie o negatywnych skutkach światowej sytuacji przekonali się fani North. Mianowicie organizacja została zamknięta, gdyż głównych pomysłodawców aktualnie nie stać na utrzymanie projektu.

North nie było typowo małą organizacją. Już od samego startu projekt wzbudził spore zainteresowanie, mając wsparcie najsłynniejszego duńskiego klubu piłkarskiego - FC Kopenhagi. Przejawiało się to m.in. możliwością korzystania z części stadionu futbolowej drużyny do realizowania esportowych celów.

Włodarze tworu od początku zamierzali zbudować rodzimą formację. W ten sposób pozyskano ówczesny skład Team Dignitas, lecz w miejsce Rubena "RUBINO" Villarroela zakontraktowano Phillipa "aizy'ego" Aistrupa. Przez pierwsze lata zespół starał się nawiązać do ścisłej światowej czołówki. North było też świetną trampoliną dla młodych zawodników, o czym przekonali się m.in. Emil "Magisk" Reif oraz Valdemar "valde" Bjorn.

Reklama

Dość bogata historia organizacji dobiegła jednak końca. W piątek poinformowano, iż esortowy klub został zamknięty. Powodem oczywiście koronawirus, a konkretnie jego gospodarcze skutki. Mianowicie firmy Parken Sports & Entertaiment oraz Nordisk Film zaprzestały finansowania projektu, skupiając się na swojej działalności. Oprócz tego nie pojawili się inni potencjalni sponsorzy, którzy mogliby dorzucić coś od siebie.

Podczas swojej działalności największym sukcesem w historii projektu było zwycięstwo DreamHacka Masters Sztokholm 2018. Łącznie zespół zdobył sześć pucharów z renomowanych zmagań, mając oprócz tego okazję grać w finale piątego sezonu ESL Pro League.

ESPORTER
Dowiedz się więcej na temat: North

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy