Reklama

Reklama

Nowe Call of Duty to... Call of Duty: Modern Warfare

​Pierwsza odsłona pod-serii Modern Warfare nosiła tytuł Call of Duty 4: Modern Warfare i na stałe zrewolucjonizowała gatunek strzelanek. Jest więc całkiem sensowne, że czwarta część pod-serii otrzyma nazwę... Call of Duty: Modern Warfare. Cóż, kto zrozumie świat gier wideo i ich tytułów.

Takie informacje przekazał youtuber o pseudonimie "LongSensation". Ten powinien być całkiem dobrze poinformowany, ponieważ Activision już od jakiegoś czasu promuje nowy tytuł wśród tak zwanych "influencerów", czyli wśród przeróżnych youtuberów oraz streamerów internetowych.

Większym zaskoczeniem jest raczej fakt, że wieści wydostały się do sieci tak późno. Serwis Kotaku niezależnie zweryfikował doniesienia i potwierdza, że tytuł Call of Duty: Modern Warfare nie jest mało zabawnym żartem Activision, lecz faktyczną nazwą nadchodzącej jesienią produkcji.

Reklama

Całość, zgodnie z nazwą, ma stanowić swego rodzaju "reset" serii. Najważniejszym elementem będzie zapewne powrót rozbudowanej kampanii fabularnej. Otrzymamy podobno realistyczne, emocjonujące i kontrowersyjne elementy, w stylu sekcji "Bo Russian" z Modern Warfare 2.

Większe problemy są rzekomo z przyszłoroczną odsłoną. Jak informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, przyszłoroczna gra powstawała dotychczas w Sledgehammer, które ściśle współpracowało z Raven. Kooperacja pomiędzy oboma podmiotami miała jednak w ostatnim czasie tak się zepsuć, że Activision zostało zmuszone całkowicie pozbawić oba studia statusu i oddelegować je do innych obowiązków.

Amerykańska korporacja planowała pewne zmiany w 2020 roku. Właśnie Raven miało objąć kontrolę nad produkcją, z pomocą Sledgehammer. Planowano podobno umieszczenie akcji podczas Zimnej Wojny, najpewniej podczas wojny w Wietnamie. Brzmi całkiem ciekawie, ale nic z tego.

W wyniku ciągłych kłótni na linii Sledgehammer i Raven to właśnie Treyarch musi teraz znacznie skrócić swój proces deweloperski i przygotować nową grę w dwa lata, co zapewne odbije się na jej jakości - oraz na godzinach, jakie przed komputerami spędzą deweloperzy.

Nieoficjalnie mówi się, że Treyarch rezygnuje też z wcześniejszych założeń, więc w przyszłym roku otrzymamy to, nad czym studia i tak już pracowało, a więc Black Ops 5. Podobno uda się wykorzystać jakąś część wykonanych już prac, a więc akcja nadal będzie toczyła się podczas Zimnej Wojny.

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy