Reklama

Reklama

Rainbow Six: European League - porażki faworytów na koniec

​W meczach ostatniej kolejki fazy zasadniczej European League w Rainbow Six: Siege działo się bardzo dużo. Do samego końca ważyły się losy rozstrzygnięć w dolnej i górnej połowie tabeli. Najwięcej emocji dostarczyła bezpośrednia rywalizacja Empire z Secret, o to by nie zajmować ostatniej lokaty. Zapraszamy do podsumowania dziewiątej kolejki rozgrywek.

TrainHard eSport - Rogue

Rogue było zdecydowanym faworytem meczu na mapie Clubhouse. Zawodnicy tej drużyny zajmowali czwarte miejsce. Po drugiej stronie jest TrainHard, które biło się do ostatnich kolejek, by nie zostać sklasyfikowanym na ostatnim miejscu. Pierwsza część spotkania była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie zdołała osiągnąć nad rywalem znaczącej przewagi. Dlatego też po sześciu rundach na tablicy widniał wynik 3:3.

Zawodnicy TrainHard zaskoczyli wszystkich w drugiej połowie. Przejęli oni inicjatywę i zaczęli wygrywać seryjnie kolejne rundy. Skutkowało to ostatecznym triumfem w czterech odsłonach. Gracze TrainHardu oddali zaledwie jeden punkt w drugiej części spotkania. Mecz zakończył się wynikiem 7:4, czym sprawili ogromną niespodziankę.

Reklama

Team Empire - Team Secret

Rosyjsko-niemiecki pojedynek na dole tabeli zapowiadał się bardzo interesująco. Żadna z tych drużyn rzecz jasna nie chciała kończyć pierwszego etapu European League na ostatnim miejscu. Byłoby to bardzo kompromitujące, dlatego Empire i Secret z całych sił walczyły o zwycięstwo na mapie Consulate.

Pierwsza połowa była znów wyrównana. Ponownie widzieliśmy dość zamknięty obraz spotkania. Żadna z drużyn nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł rywalowi. Skutkowało to drugim w tym dniu remisem po pierwszej połowie 3:3.

Po zmianie stron Rosjanie z Empire nieco przyspieszyli tempo i wygrali cztery rundy, przegrywając dwie. Takie rozstrzygnięcie sprawiło, ze to Team Secret z Niemiec zajął ostatnie miejsce po dziewięciu kolejkach.

Virtus.pro - BDS Esport

Zdecydowanym faworytem tego pojedynku byli francuscy zawodnicy BDS Esport. To oni przez całość rozgrywek wraz z Natus Vincere. Gracze z Francji jednak źle rozpoczęli to spotkanie przeciwko Rosjanom. Już w pierwszej połowie przegrywali 2:4, co było bardzo zaskakującym, wręcz niecodziennym wynikiem.

Potyczka na Consulate w drugiej części nabrała jeszcze dziwniejszych kształtów. Virtus.pro podkręciło jeszcze bardziej tempo i całkowicie zdominowało graczy BDS. Wygrywali seryjnie rundy, co przełożyło się na sensacyjny wynik. Virtus.pro wygrało aż siedem do dwóch, czym zaskoczyło wielu obserwatorów Ligi Europejskiej w R6. Takiego rozstrzygnięcia niewielu się mogło spodziewać.

Natus Vincere - G2 Esports

Spotkanie Na’Vi z G2 miało mieć podobnie silnego faworyta jak poprzednie spotkanie. Byli nim gracze Natus Vincere z Polakiem Szymonem "Savesem" Kamieniakiem w składzie. G2 jednak postanowiło pójść śladem kolegów z Virtus.pro i doprowadzić do kolejnej sensacji. Na Coastline istniało tylko G2, które w meczu bez większej historii pokonało Natus Vincere aż 7:2.

Team Vitality - Cowana Gaming

W ostatnim spotkaniu Vitality podejmowało Cowanę Gaming. Niestety po raz kolejny w dziewiątej kolejce mecz był bardzo jednostronny. Vitality było świetnie przygotowane na mapie Chalet. Rezultat pięć do jednego po pierwszych sześciu rundach mówił sam za siebie.

W drugiej połowie widzieliśmy kontynuację dominacji. Francuzi dołożyli dwie kolejne rundy, stracili jedną i ostatecznie zwyciężyli 7:2. Ostatecznie BDS Esport mogło pochwalić się pierwszym miejscem na koniec pierwszego etapu rozgrywek Ligi Europejskiej w Rainbow Six: Siege. Na drugiej lokacje zmagania zakończyli zawodnicy Natus Vincere. Podium uzupełniło Rogue. Pierwszą czwórkę zamknęła drużyna G2 Esports. W czerwcu ruszy drugi etap zmagań.

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy