Reklama

Reklama

Rainbow Six: Natus Vincere z niespodziewaną porażką w European League

​Szósta kolejka rozgrywek drugiego etapu prestiżowych międzynarodowych rozgrywek o trofeum European League w Rainbow Six: Siege dostarczyła kibicom kolejnych wielkich emocji. Niespodziewane punkty straciła czołowa formacja - G2 Esports, która zmierzyła się z unKnights.

G2 Esports - unKnights

Starcie międzynarodowej drużyny G2 Esports z francuskim unKnights miało jednego faworyta - byli nim przedstawiciele G2. Gracze znad Sekwany zajmowali ostatnie, dziesiąte miejsce. Na drugim biegunie znajdowali się gracze hiszpańskiej organizacji, którzy byli wiceliderami klasyfikacji generalnej.

Starcie na Clubhouse zgodnie z wszelkimi oczekiwaniami na początku należało do G2. To właśnie gracze tej formacji zdołali sobie zbudować dwupunktową przewagę. Prowadzenie udało się utrzymać po sześciu rundach (4:2). Jednak to, co później nastąpiło zaskoczyło większość fanów i obserwatorów sceny Rainbow Six.

Reklama

Drużyna unKnights zaczęła w dość imponującym stylu odrabiać straty. Francuzi robili to na tyle skutecznie, że zdołali doprowadzić do dogrywki. Już wtedy mieliśmy do czynienia z sensacją, gdyż oznaczało to stratę punktową po stronie G2. Na przestrzeni doliczonych rund lepsi okazali się gracze międzynarodowej ekipy, którzy po bardzo zaciętym boju pokonali rywala 8:7.

Team Empire - Cowana Gaming

Obie drużyny dzieliły tylko dwa miejsca, więc pojedynek zapowiadał się niezwykle emocjonujący. Rosjanie plasowali się na czwartej lokacie, zaś Brytyjczycy na szóstej. Na Consulate jednak tylko ci pierwsi dominowali i mieli kontrolę nad wydarzeniami na serwerze. Podobnie jak wcześniej G2, prowadzili również 4:2 po sześciu odsłonach. W drugiej części zagrali jednak lepiej i jeszcze powiększyli swoją przewagę.

Empire nie dawało najmniejszych szans na wyrównaną rywalizację drużynie Cowany Gaming. Ostatecznie zwyciężyli wynikiem 7:3 i umocnili się na miejscu dającym awans do fazy play-off European League.

BDS Esport - Team Secret

Potężna drużyna BDS od samego początku dominowała nad Teamem Secret. Wskazywał na to chociażby bardzo jednostronny wynik po sześciu rundach - aż 5:1. "Sekretni" nie mieli kompletnie nic do powiedzenia. W dalszej części opanowali odrobinę sytuację.

Zaczynali zdobywać nieco więcej rund, lecz nie przekładało się to na zdobycie korzystnego wyniku. Ostatecznie BDS wygrało 7:3 i umocniło się w górnej połowie tabeli z dwoma porażkami. Już praktycznie nic nie zabierze Francuzom awansu do fazy pucharowej European League.

Rogue - Virtus.pro

Starcie Rogue z Virtus.pro było istną ozdobą szóstej kolejki spotkań European League. Efektownie na mapie Oregon rozpoczęła drużyna Rogue, która objęła prowadzenie 4:2. Virtus.pro było bardzo zaskoczone przebiegiem pierwszej części spotkania, lecz wzięli się do odrabiania poniesionych strat w drugiej połowie.

"Niedźwiedzie" z Virtus.pro wrzuciły szybszy bieg i szybko doprowadziły do wyrównania. Zdobyli łącznie aż pięć rund, jednocześnie tracąc zaledwie jedną i wygrali ostatecznie po pięknym boju 7:5. Mecz dostarczył zdecydowanie wiele emocji.

Natus Vincere - Team Vitality

Dotychczasowi liderzy - formacja Na’Vi była zdecydowanym faworytem meczu z Vitality. Predykcje te były jednak błyskawicznie zweryfikowane. Vitality nie dało dojść do głosu w żadnym elemencie esportowego rzemiosła swoim międzynarodowym rywalom. Francuzi mieli kompletną kontrolę na całej mapie. Starcie na Clubhouse zakończyło się druzgocącym wynikiem 7:1 dla Vitality.

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL