Reklama

Reklama

VCT Stage 2 Masters – podsumowanie turnieju

​Za nami pierwszy międzynarodowy LAN w historii Valoranta. Po pełnej dominacji w Stanach Zjednoczonych Sentinels przeleciało cały Ocean, żeby dokładnie to samo zrobić z resztą świata.

Mid-Season Invitational w League of Legends zaczynaliśmy na początku maja z myślą, że rywalizacja będzie raczej ograniczać się do Chin oraz Korei. RNG zajęło pierwsze miejsce w silnym regionie pełnym drużyn aspirujących do tytułu, a Damwon całkowicie zdominowało swój region. Przed finałami drugiego etapu Valorant Champions Tour wszyscy stawiali z kolei na Europę oraz Stany Zjednoczone. Chociaż ostatecznie właśnie ten pojedynek zobaczyliśmy w finale, mało kto byłby w stanie przewidzieć okoliczności, które doprowadziły nas do tego ostatniego BO5.

Reklama

Na bieżąco informowaliśmy Was o wydarzeniach VCT Stage 2 Masters podczas całego zeszłego tygodnia. W weekend zobaczyliśmy łącznie sześć spotkań, które zadecydowały o tym, kto jest aktualnie najlepszą drużyną na świecie. Europa dalej walczyła wtedy w dolnej części drabinki, a Korea miała przed sobą starcie z Sentinels. 

Europa zgodnie z przewidywaniami spotkała się w bezpośrednim meczu, w półfinale dolnej drabinki. Zobaczyliśmy rewanż za finał europejskiego VCT, który tym razem trwał znacznie krócej i zakończył się zwycięstwem Fnatic. Niemalże od początku turnieju to właśnie Fnatic wydawało się silniejszą europejską drużyną. Team Liquid szybko zaliczyło wpadkę z Version1. Fnatic z kolei, chociaż przegrali na tym samym etapie górnej drabinki, w tym turnieju polegli wyłącznie z Sentinels. W pozostałych spotkaniach nie przegrali żadnej mapy i nie pozostawili cienia wątpliwości odnośnie tego, kto powinien trafić do wielkiego finału.

To częściowo Fnatic zawdzięczamy również fakt, że tak dobrze oglądało się ten finał. Ponad milion widzów zebrało się na Twitchu w kategorii Valoranta, żeby obejrzeć starcie Europy i Stanów Zjednoczonych, jedną z najpopularniejszych narracji w większości gier esportowych. Zobaczyliśmy mocnego Boastera, świetnego Magnuma, kilka solidnych zagrań Derke na Jett... Dwie z trzech map zakończyły się dogrywkami, a 16:14 na Bindzie trzymało wszystkich w napięciu do ostatnich sekund.

Mimo dobrego turnieju Fnatic, Sentinels jest głównym bohaterem tego turnieju. Reprezentanci amerykańskiej sceny Valoranta podczas całego turnieju nie przegrali ani jednej mapy. Byli oczywiście bliscy kilku porażek, a bez paru clutchy nawet niektóre mapy finału mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Wciąż jest to jednak wyczyn, którego nie spodziewaliśmy się po Sentinels, biorąc pod uwagę ich konkurencję na VCT. Sentinels przyjechało w rezultacie na międzynarodowy turniej i dokonało dokładnie tego samego, co przez ostatnie miesiące robili na swoim własnym podwórku. Aż do finału trzeciego etapu mogą dumnie nazywać się najlepszą drużyną na świecie. TenZ z kolei, który podczas finału zdobył łącznie 79 eliminacji, wyglądał jak najlepszy gracz na świecie.

Po tak świetnym turnieju pozostaje już tylko pytanie, co dalej z Sentinels. Już podczas wywiadu pomeczowego TenZ, zawodnik wypożyczony z Cloud9 w połowie marca, mówił, że ma nadzieję dalej kontynuować grę w tym zespole. Coraz głośniej mówi się jednak o jego kontrakcie w C9 i potężnym koszcie wykupienia go z popularnej organizacji. Gwiazda amerykańskiego Valoranta ma przed sobą kilka bardzo ważnych tygodni.

Całe VCT jest w zasadzie najlepszym możliwym początkiem dla LAN-owej historii Valoranta. Co-streamy Shrouda oglądało w pewnym momencie ponad 300 tysięcy graczy, realizacja turnieju stała na bardzo wysokim poziomie, a emocje jakich dostarczyły same rozgrywki na pewno zachęcą widzów do uważniejszego śledzenia profesjonalnej sceny Valoranta.

ESPORTER

Reklama