Reklama

Amouranth zdradza przepis na sukces w karierze streamera

Kaitlyn Siragusa znana pod pseudonimem "Amouranth" postanowiła zszokować cały streamerski świat ponownie. Gwiazda Internetu wyznała, że otrzymanie kary (banicji) na platformie do streamowania to świetna strategia marketingowa dla konkretnego twórcy.

29-latka jak mało kto w tej branży, wie, co to znaczy otrzymać bana. Siragusa tak naprawdę wyrastała na czołową kobiecą gwiazdę streamingu, bazując na licznych kontrowersjach. To właśnie ona, jako jedna z kilku osób, propagowała tzw. transmisje basenowe, które niegdyś cieszyły się niesłabnącą popularnością.

Teraz w podcaście TheQuartering celebrytka pokusiła się o wystosowanie ciekawej, lecz kontrowersyjnej teorii. Amouranth przyznała, że otrzymanie bana w serwisie streamingowym to "świetna kampania marketingowa". "Nigdy nie próbowała celowo zostać ukarana, uważam, że jest to zbyt ryzykowne i nigdy nie wiadomo, kiedy zdecydują się nałożyć na ciebie siedmiodniowy lub trzydziestodniowy ban" - dodała, podkreślając, że jedynym minusem jest ewentualny czas takowej kary.

Reklama

Amouranth w swojej teorii posłużyła się przykładem pewnej niesławnej osoby, która podczas transmisji na żywo uprawiała seks ze swoją partnerką. Chociaż po tej sytuacji doszło do nałożenia banicji, po powrocie rzeczony twórca otrzymał niewyobrażalny wzrost liczby wyświetleń kanału.

Oczywiście w tym szaleństwie może być jakaś metoda. Wybicie się na Twitchu czy konkurencyjnym Kicku to nie jest proste przedsięwzięcie, jeśli nie jest się powszechnie znaną osobą. Historia platform streamerskich dobitnie obrazuje, że spora część twórców zyskała zasięgi dzięki swoim kontrowersyjnym pomysłom i balansowaniu na granicy przyzwoitości...

ESPORTER
Dowiedz się więcej na temat: Twitch | Amouranth

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy