Reklama

Reklama

MSI 2022: Podsumowanie etapu Rumble. Nadchodzi starcie Zachodu z Azją

​Mid-Season Invitational w League of Legends powoli dobiega końca. Przez ostatnie pięć dni oglądaliśmy rywalizację pomiędzy najlepszymi drużynami sześciu najsilniejszych regionów. Cztery z nich awansowały do playoffów i w weekend powalczą o tytuł MSI.

Wyniki etapu Rumble i format MSI

Etap Rumble trwał krócej niż faza grupowa i zaoferował widzom dużo ciekawsze, bardziej wyrównane i pełne niespodzianek doświadczenie. Sześć najlepszych drużyn MSI 2022 zostało wrzuconych w jedną, dużą grupę i na przestrzeni pięciu dni rozegrało między sobą po dwa mecze BO1.

Celem Rumble jest wyłonienie czterech najsilniejszych ekip z czołowej szóstki i zapewnienie im awansu do ostatniego etapu turnieju. Już w piątek, 27 maja o godzinie 10:00 rozpocznie się pierwszy półfinał pomiędzy RNG a EG.

Reklama

Oznacza to, że do końca turnieju zostały już tylko trzy mecze BO5. Od tego momentu przegrany zostaje wyeliminowany z MSI 2022, a zwycięzca przechodzi do wielkiego finału. W niedzielę popołudniu dowiemy się, kto zasługuje na tytuł najlepszej drużyny na świecie.

Po zakończonym etapie Rumble, sytuacja w sześciodrużynowej grupie prezentuje się następująco:

RNG nowym faworytem MSI 2022?

Jeżeli ominęły Was spotkania fazy Rumble i rzucicie jedynie okiem na sytuację po dwóch seriach Round Robin, nie zaskoczy Was prawdopodobnie wiele rzeczy. Ostatecznie przeszły bowiem do półfinałów dokładnie te drużyny, od których tego oczekiwaliśmy - RNG, T1, G2 i EG. Sposób, w jaki dotarliśmy do tego momentu, był jednak bardzo daleki od oczekiwań.

RNG przyjechało na ten turniej jako druga najlepsza drużyna obok T1, a Rumble kończy jako nowy faworyt w oczach bardzo wielu fanów i ekspertów. Podczas gdy drużyna Fakera zaliczała kolejne potknięcia, RNG konsekwentnie brnęło do przodu, dominując większością swoich rywali. Reprezentanci Chin mają oczywiście swoje problemy i dwie porażki na koncie, ale utrzymali swój charakter z LPL i zdają się nawet rozwijać pod pewnym względami. Gala dalej wygląda fenomenalnie, a Xiaohu i Bin będą walczyli o miano najlepszego topside’u na tym turnieju. RNG wygląda groźnie i kiedy wreszcie dojdziemy do formatu BO5, mogą okazać się jeszcze silniejsi.

T1 z kolei zawiodło bardzo wielu fanów już pierwszą porażką z G2 Esports. Wtedy wydawało się to mimo wszystko wypadkiem przy pracy i serią niefortunnych zdarzeń. Po kilku kolejnych meczach okazało się jednak, że T1 ma problemy w środkowej fazie gry, nie potrafi często wykorzystywać zebranej na początku przewagi i podstawione pod ścianą zaczyna podejmować błędne decyzje. Nie pomaga również fakt, że Gumayusi reprezentuje niższy poziom niż podczas wiosennego splitu.

T1 zakończyło jednak fazę grupową bardzo dobrym meczem i zwycięstwem z RNG, a pomeczowym wywiadzie Faker stanowczo dał do zrozumienia, że problemy drużyny się skończyły, a w playoffach dostaniemy "Spring T1". Jeżeli faktycznie wszystko wraca do normy, możemy mieć bardzo zaciętą rywalizację w TOP4 i zwycięstwo RNG nie jest jeszcze przesądzone.

G2 Esports jest aktualnie największą niewiadomą fazy zasadniczej. Reprezentanci LEC rozpoczęli etap Rumble od zwycięstw przeciwko RNG i T1, szokując całą Azję i dając do zrozumienia, że planują obronić tytuł MSI. Potem przyszły jeszcze dwa kolejne triumfy, ale zaraz po nich cztery porażki z rzędu. G2 przegrało dwa mecze z PSG, oddało rewanże przeciwko T1 i RNG i przez chwilę była szansa, że w ogóle nie dostaną się do fazy zasadniczej.

Na obronę G2 Esports przyszedł w pewnym momencie BrokenBlade. W krótkiej rozmowie stwierdził, że był to najlepszy moment do popełnienia błędu i drużyna wyciągnęła z nich wnioski. Przez pierwszą połowę turnieju oglądaliśmy pewne G2 Esports. Caps wyciągnął Anivię na mida, a Flakked rozwijał się w zastraszającym tempie. Tempo to znacząco spadło w ostatnich dniach i teraz trudno jest z całą pewnością stwierdzić, które G2 dostaniemy w sobotę, w starciu z T1.

RNG wygląda na bardzo silną drużynę, w G2 i T1 drzemie bardzo duży potencjał, ale EG zdaje się mieć niewielkie szanse na awans do kolejnej rundy. Niektórym trudno jest nawet uwierzyć, że drużynie Inspireda uda się ugrać mapę w piątkowym BO5. Evil Geniuses trzeba oddać jednak, że ich młode talenty zaliczyły bardzo dobry debiut i w przeciwieństwie do T1 czy G2, EG nie zaliczyło żadnych potknięć. Reprezentanci LCS konsekwentnie ogrywali każdą drużynę z minor regionów, pewnie plasując się na czwartej pozycji.

Niskie oczekiwania względem EG są spowodowane faktem, że przez cały turniej Amerykanie wygrali raz na silniejszą od siebie drużynę. Czwartego dnia Rumble udało im się zaskoczyć T1 w meczu i przez chwilę zbudować przewagę nad G2 Esports. Ostatecznie z RNG przegrali dwa BO1, z G2 przegrali ich aż sześć i niewiele wskazuje na to, że EG ma w tym turnieju coś więcej do zaoferowania niż stomp mniejszych regionów.

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy